Founders Agreement, czyli umowa założycielska, o której większość wspólników zapomina – czym jest i dlaczego warto ją podpisać przed rejestracją spółki

Dwóch wspólników, jeden pomysł na biznes i zero ustaleń na piśmie. Tak zaczyna się większość konfliktów, które trafiają na nasze biurko.

Na początku wszystko się zgadza: chemia, ekscytacja, godziny spędzone przy kawie nad wspólnymi planami.

Po roku nagle znajdujecie się na zakręcie. I – jak w tej piosence – nie bardzo wiadomo, co z Wami dalej będzie. Jeden wspólnik pracuje po 14 godzin dziennie i ciągnie całą operację. Drugi zwalnia obroty, z przyczyn osobistych albo wypalenia zawodowego. Nadal ma jednak 50% udziałów i oczekuje połowy zysku.


„Skoro robię wszystko sam, dlaczego dzielimy się po połowie?”

Bez wcześniej spisanych zasad spółka wpada w klincz. Standardowa umowa z internetu ani ogólne przepisy prawa nie dają gotowej odpowiedzi. I tu w grę wchodzi umowa założycielska.

❓ CZYM JEST UMOWA ZAŁOŻYCIELSKA?

Founders Agreement, czyli umowa założycielska, to spisane wprost zasady współpracy między wspólnikami – zanim powstanie spółka, zanim pojawią się pieniądze, zanim ktokolwiek zdąży się rozczarować.

⚖️ CZYM UMOWA ZAŁOŻYCIELSKA RÓŻNI SIĘ OD UMOWY SPÓŁKI?

UMOWA SPÓŁKI:

📌 obowiązkowa – bez niej firma formalnie nie istnieje,

 📌 jawna – trafia do akt rejestrowych, a te może przejrzeć każdy,

📌 sztywna –  musi trzymać się ram Kodeksu spółek handlowych.

UMOWA ZAŁOŻYCIELSKA:

📌 nieobowiązkowa – to Wasze dodatkowe zabezpieczenie, nie warunek istnienia spółki,

📌 poufna – zostaje tylko między wspólnikami, nikt jej nie widzi,

📌 elastyczna – zapisujecie w niej dokładnie to, o czym Kodeks milczy: kto ile realnie pracuje, co się dzieje, gdy ktoś odchodzi, komu należy się więcej niż wynika z udziałów.

🎯 JAKIE PROBLEMY ROZWIĄZUJE?

Dobra umowa założycielska może z góry rozstrzygać kwestie, które dzielą wspólników. Oto najczęstsze z nich:

1️⃣ JEDEN PRACUJE DUŻO WIĘCEJ, A DRUGI MA TYLE SAMO UDZIAŁÓW I ZYSKU

Wniesienie pieniędzy do spółki (zaangażowanie kapitałowe) to jedno, praca i pomysł (zaangażowanie osobowe) – drugie. Te dwie rzeczy nie muszą być wycenione tak samo. Podział zysków (i strat) nie musi być równy. Można ustalić go proporcjonalnie do faktycznego zaangażowania, a nie tylko do liczby udziałów.

Osobno warto zabezpieczyć same udziały. Rozdawanie udziałów pierwszego dnia „za sam pomysł” to ogromne ryzyko. Istnieje jednak klauzula (vesting), która wprowadza zasadę, że udziały (lub akcje) nabywa się z czasem np. stopniowo przez 3-4 lata, często z tzw. okresem cliff (okresem karencji np. 12 miesięcy, przez który nie nabywa się nic, dopóki nie udowodni się zaangażowania).

2️⃣ WSPÓLNICY SIĘ NIE ZGADZAJĄ I SPÓŁKA STOI W MIEJSCU

Przy podziale 50/50 brak jednomyślności oznacza paraliż – nie można przyjąć sprawozdania, powołać zarządu ani zdecydować o inwestycji.

Jednym z rozwiązań jest tzw. klauzula shotgun – nazwa ta bywa używana zamiennie z Texas Shootout (tak, nawiązuje do pojedynku rewolwerowców), choć ten drugi mechanizm w ścisłym znaczeniu polega na wymianie tajnych ofert w tym samym czasie: wygrywa wyższa. Klasyczna klauzula shotgun działa tak: jeden wspólnik składa drugiemu konkretną ofertę np.: „kupuję Twoje udziały po X złotych za każdy udział”. Drugi ma wtedy tylko dwa wyjścia: sprzedać swoje udziały po tej cenie albo odkupić udziały tego pierwszego – dokładnie po tej samej cenie. To wymusza uczciwość: skoro nie wiadomo, czy w tej transakcji będzie się kupującym, czy sprzedającym, nikomu nie opłaca się zaniżać ceny. Alternatywą jest powołanie niezależnego arbitra, który rozstrzyga spór z zewnątrz.

3️⃣ NIE WIADOMO, DO KOGO NALEŻY TO, CO WSPÓLNIE POWSTAŁO

Do kogo należy kod źródłowy, znak towarowy czy baza klientów, jeśli tworzył je jeden ze wspólników przed rejestracją spółki? Bez formalnego transferu na spółkę, biznes jest niesprzedawalny dla inwestorów.

4️⃣ JEDEN WSPÓLNIK BLOKUJE SPRZEDAŻ FIRMY ALBO ZOSTAJE Z OBCYM WSPÓLNIKIEM

Przykładowo: Masz 90% udziałów, drugi wspólnik 10%. Zgłasza się kupiec, ale chce kupić całą Spółkę, nie tylko Twoją część. Wspólnik mniejszościowy się nie zgadza. Bez odpowiedniego zapisu w umowie ta jedna osoba może zablokować całą transakcję.

Klauzula drag-along daje na to proste rozwiązanie: jeśli ją macie, możesz zmusić wspólnika, żeby sprzedał swoje udziały razem z Twoimi na tych samych warunkach. Nie może już powiedzieć „nie”.

Klauzula tag-along działa w drugą stronę i chroni tego mniejszościowego wspólnika: jeśli to Ty sprzedajesz swoje udziały, on ma prawo sprzedać swoje temu samemu kupcowi, na tych samych warunkach, zamiast zostać w spółce z zupełnie nowym, nieznanym mu wspólnikiem.

5️⃣ WSPÓLNIK ODCHODZI I OTWIERA DZIAŁALNOŚĆ KONKURENCYJNĄ, ZABIERAJĄC KLIENTÓW

Bez odpowiedniego zapisu nic nie stoi na przeszkodzie, żeby wspólnik, który właśnie wyszedł ze spółki, otworzył niemal identyczny biznes tydzień później i podkupił Waszych klientów czy pracowników. Zakaz konkurencji w umowie założycielskiej określa, na jak długo (zwykle 1-2 lata po odejściu) i na jakim terenie taka działalność jest zabroniona oraz jaka kara umowna grozi za jego złamanie.


Do tego, żeby przeprowadzić biznes przez pierwszy kryzys, potrzeba zasad spisanych na papierze.

Najlepiej spisać je na starcie, gdy emocje są jeszcze pozytywne, a nie w środku kryzysu, gdy – jak to często bywa – rozmawia się już tylko przez pełnomocników.

Ale to nie jedyny dobry moment. Można wrócić do tych ustaleń w dowolnym punkcie działania spółki, żeby coś doprecyzować albo zaktualizować, bo zmienia się sposób funkcjonowania firmy, dołącza nowy wspólnik, albo trzeba w końcu sformalizować coś, co dotąd było ustalone tylko słownie. Można skorzystać z takiego rozwiązania nawet na koniec współpracy, żeby uczciwie rozliczyć się z tego, co wspólnie wypracowaliście i podzielić prawa czy zobowiązania.

Zgoda na pliki cookie Używamy cookies do obsługi strony, personalizacji treści i reklam. Polityka prywatności
O pliki cookies dba CookieBaner.pl